Kalif Franciszek, Saraceni i sieroty po Leninie

Zezowata rzeczywistość

Patrząc oczami chorego na polityczną poprawność widzimy, iż kontynent nasz masowo poczęli odwiedzać ostatnimi czasy weseli imigranci. Wzbogacają oni naszą kulturę, testując sprawność systemów pomocy socjalnej kontynentu od Hiszpanii po zadupia granicy Polski z Białorusią. Na terenie czegoś co niegdyś nazywało się Niemcami, a dzisiaj nosi zwyczajowy tytuł Kalifatu Niemieckiego, rzeczeni cudzoziemcy pląsają wesoło po ulicach za niewiastami. Tuląc je ogrzewają ciepłem własnych ciał, aby w ciemne wieczory nie było im zimno. W czymś co niegdyś nosiło tytuł Francji, a dzisiaj zwyczajowo określane jest mianem Sułtanatu Francuskiego, weseli Saraceni puszczają fajerwerki strzelając przy tym na wiwat z tego co mają pod ręką…

Wrocław Wroclaw Wrocław Wroclaw Wrocław Wroclaw Wrocław Wroclaw

Okiem zdrowego

Patrząc oczami zdrowymi, odpornymi na zaćmę politycznej poprawności widzimy, że w całej Europie, a właściwie w tym co z białej Europy pozostało, ludzie buntują się przeciwko przymusowemu nakazowi kochania innych. Również przez nasz gród kilka razy maszerowały z tego powodu wesołe czeredy manifestując swój sprzeciw wobec imigracji. Nie inaczej będzie w sobotę. Nie inaczej…a jednak nieco inaczej. Pierwszy raz bowiem organizatorem takiego spaceru nie będą polscy nacjonaliści lecz przeciwnicy imigrantów z Niemiec, a właściwie tego co po Niemczech zostało. Rzecz można, iż organizatorami manifestacji są jedni z ostatnich Niemców. To ma siłę symbolu.

Gdzie i kiedy ?

Nie od dzisiaj wiadomo, że z globalnymi problemami, a takim jest bez wątpienia jest imigracja, walczyć należy w odpowiedniej – globalnej skali. Stąd też nie dziwi nas wcale, kiedy przeciwko zboczeńcom, lewactwu czy imigracji zgodnie, ramię w ramię manifestują biali mieszkańcy kontynentu. W sobotę, w całej Europie różne grupy manifestować będą swój sprzeciw wobec imigrantów. We Wrocławiu impreza rozpocznie się na Rynku o godzinie 15.

Pegida – pies czyli kot

Organizatorem akcji jest Pegida. Organizacja, o której nie wiemy niczego, z której nie znamy nikogo. Stąd też nie będziemy ręczyć za organizatorów. Ręczyć możemy za swoich czyli za tych, którzy od lat brykają po naszym grodzie z wizerunkiem krzyża celtyckiego na sztandarze, których znamy i cenimy. Podkreślamy ten prosty niczym budowa cepa fakt, żeby nikt nie miał pretensji do garbatego, że ma dzieci proste.

Polski Kreml czyli Niemiecki Wrocław

Tu i ówdzie pobrzmiewają głosy, iż przybycie do naszego grodu teutońskich organizatorów manifestacji grozić może integralności naszego kraju. Jedni zdają się widzieć w niemieckich przeciwnikach imigracji krzyżaków dybiących na nasze życie – inni zaś, wzorem gomułkowskiej frazeologii wieszczą problem niemieckiego rewanżyzmu ocierającego się o rozkręcający tory Werwolf.

My, nowocześni nacjonaliści nie widzimy zagrożenia w innych, białych nacjonalistach o ile tylko rzeczeni myślą równie nowocześnie jak my. My zaś odkładamy na bok historyczne resentymenty rozumiejąc, że współczesne problemy białej Europy rozwiązać może tylko solidarna postawa wobec globalnych zagrożeń.

Tak, piszemy to wprost. Nie obawiamy się, iż organizatorzy manifestacji rozgrabią nasz gród cegła po cegle i wywiozą na zachód. Nie obawiamy się również, że organizatorzy manifestacji skryją się w piwnicach naszego grodu, aby siać tu ferment i germanizować polskie ulice. Wizja taka, wizja germanizacji Wrocławia, wydaje nam się tak samo realna jak wizja ataku polskich jednostek na Kreml w rocznicę podbicia tegoż przez wojska polskie u początków wieku XVII.

Nie zmienia to wszystko prostego faktu, iż organizatorom należy patrzeć na ręce, a jeżeli ręce te będą czynić rzeczy złe, to rączki takie należy przy samej dupie ukręcić. Solidaryzm rasowy nigdy bowiem nie oznacza zatracenia odruchu zdrowego rozsądku.

Kalif Franciszek i sieroty po Leninie

Jak zwykle przeciwko manifestacji wypowiada się on, wielki książę mikstatański Franciszek uzurpujący sobie prawo do władania Wrocławiem. Wraz z nim, dzielnym kalifem politycznej poprawności, adiutantem politycznym majora NKWD oraz piratem drogowym za imigracją opowiadają się komunizujące sieroty po Marksie i Engelsie. Ci ostatni planują zorganizować kontrmanifestację co z pewnością uczyni z soboty dzień pełen emocji sportowych.

Franciszek z Mikstatu