Franciszek z Mikstatu ma problem

Towarzysz Franciszek z Mikstatu, znany szerzej jako Rafał Dutkiewicz ma problem. Nie ukrywamy, że cieszy nas to niemożebnie…

Jak powszechnie wiadomo w kwietniu Franciszek powoził służbowym – czyli kupionym za nasze podatki – automobilem. Nie byłoby w tym nic specjalnie dziwnego, gdyby nie fakt, że najszerzej uśmiechnięty prezydent mknął rzeczonym automobilem po ulicach zamkniętych dla ruchu. Łamał więc tym samym przepisy. Co więcej, osiemdziesiąteósme wcielenie Schumachera spowodowało wypadek. Rzeczony Franciszek z Mikstatu wyrżnął w tramwaj i barierkę bezpieczeństwa.
Rzecz jasna automobil został skasowany doszczętnie natomiast zuch sterujący tramwajem do dzisiaj ma problemy zdrowotne w związku z obrażeniami jakie odniósł dzięki wątpliwej uprzejmości Franciszka z Mikstatu.

Jedyną karą za grzechy wrocławskiego Kubicy były do tej pory pogruchotane gnaty oraz niski mandat jaki zapłacił wrocławskim Milicjantom…

Spokojnie, są na tym łez padole osobnicy, którzy Franciszkowi depczą po piętach. Sprawą w końcu zajęła się prokuratura. Ta wrocławska ze strachu przed konsekwencjami prowadzenia sprawy, zgniłe jajo podrzuciła do Kluczborka. Tam zaś, z dala od posępnego zamczyska Franciszka, smutni panowie orzekli, iż potrzebny jest nowy biegły w tej sprawie. Stary biegły, delikatnie mówiąc, wydawał się sympatyzować z Franciszkiem. Wysmarował bowiem opinię, iż obrażenia pogruchotanego motorniczego nadawały się na leczenie jedynie poniżej 7 dni. Nic to, że od pół roku motorniczy ledwo się rusza krążąc po kolejnych szpitalach.

Teraz smutni panowie czekają na nową opinię, nowego biegłego. Jeżeli będzie negatywna dla Franciszka istnieje prawdopodobieństwo, że prokuratura będzie ścigać geniusza Wrocławia i niegasnącemu słońcu Mikstatu postawione mogą zostać zarzuty. Kto wie, może znajdzie się w końcu sąd, który ograniczy wolność Franciszka do powierzchni więziennego spacerniaka – czego życzymy z całego serca zainteresowanemu.

Franciszek z Mikstatu